sobota, 7 czerwca 2025

MKS Skała - Proszowianka Proszowice

(1). To nie był dzień Skały. Widmo spadku tuż za rogiem.  

Nie było mnie bardzo długo, całe wieki, można powiedzieć. Kiedy napisałem ostatni post na idenamecz. Ten projekt jest trochę inny, chociaż nie mogę powiedzieć, że nie jest jakąś kontynuacją poprzedniego. Przyjdzie jeszcze na to czas, żebym napisał kilka słów o nim.  

Drużyna ze Skały walczy o utrzymanie w krakowskiej lidze okręgowej i porażka (w przypadku zwycięstwa KS Olkusz) oznaczała degradację do klasy A. Zwycięstwo w tym przecież prestiżowym meczu dawało nadzieję, że w sierpniu kibice ze Skały znów zobaczą ligę okręgową. 

Wczesna godzina tego meczu to wypadkowa tegorocznych Dni Miasta Skały, które tak wypadły. Co tam Kombii, co tam nawet zespół Toporki. Prawdziwe granie tylko w niższych ligach. 

Dochodzi godzina 11.00. Ulica Sportowa. Nie liczyłem, że będą tutaj tłumy. Sądząc zresztą po zdjęciach z wcześniejszych meczów to jest wręcz bida z nędzą, bo raptem kilkuosobowa grupka miejscowych. I to w dodatku gdy pogoda sprzyja. Tutaj już nawet nie chodzi o to, że kiedyś w Skale na meczach było tak tłoczno, że nie było gdzie usiąść na tych spruchniałych ławkach starego obiektu. Chodzi o to, że miejscowi ludzie nie interesują się futbolem (odnotowałem około 50 osób). A bądźmy szczerzy, że za wiele rozrywek kulturalnych to tutaj nie ma. Chociaż nie wiem czy kultura to odpowiednie słowo w przypadku piłki nożnej. W moim odczuciu zupełnie nie. 

Przejdźmy dalej. Nie można napisać, że miejscowi nie walczyli, bo byłoby to nieprawdą. Przeciwnie. Nie podłamali się dwoma straconymi golami w 10 i 15 minucie po tym jak Proszowianka rzuciła się na Skałę i nie schodziła z jej połowy. Potem honorowy gol miejscowych z rzutu karnego. Do przerwy jednak było 2-3. Po zmianie stron nadzieje znów odżyły w Skale, bo było 3-3. Jednak nie udało się miejscowym utrzymać korzystnego wyniku. Do końca gole zdobywali już tylko piłkarze z Proszowic. Wynik końcowy 3-6. Tak wyglądało to od strony sportowej. 

Dobrze wypadli miejscowi kibice. Kilka przyśpiewek, kilka petard, kilka rac i trochę mecz stał się barwniejszy, lepszy do oglądania. Z pewnością z nimi lepiej niż bez. 

Po ponad dwóch latach przerwy, znów napisałem i przede wszystkim zobaczyłem na żywo mecz. Jeśli mnie nie myli pamięć to był to mecz w Miechowie. Od zakończenia tamtego bloga, byłem jeszcze w: Lublinie oraz na dwóch meczach w Gdańsku gdy jeszcze tam mieszkałem. To było raczej na przełamanie, być może na coś co da w pewnym sensie jakiś promyczek chociażby nadzieji na wyjście z depresji. Nie wierzyłem, że mogę w ogóle jeszcze cokolwiek zrobić w tym zakresie. Ciekawe czy lekarze wierzyli. Podobno trzeba robić coś na przekór, bo równie dobrze mogłoby mnie już tutaj nie być. Ale ta ostatnia nadzieja - najmniejsza, coraz bardziej znikoma, a właściwie już nieistniejąca - jest przecież jedyną nadzieją. Także nawet te małe kroki powinny mnie cieszyć. Chociaż ciężko mi to okazać. Bardzo ciężko. Najchętniej dalej uciekałbym w książki. 

Przygotowałem kilka relacji, które mam za cel zrealizować. Kiedyś.  

Obiekt: Stadion MKS Skała
Data: 7 czerwca, godzina 11.00
Mecz: MKS Skała - Proszowianka Proszowice 

Poziom rozgrwek: Liga okręgowa 2024/2025, grupa: I (Kraków) – 25 kolejka
Widzów: ok. 50
Pogoda: 24°, momentami gorąco. 
Bilet: 10 PLN

Moja subiektywna ocena wyjazdu (1-6):
☆/*







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz